Przygotowania

Zanim jakiekolwiek środowiska naukowe lub eksperci w dziedzinie medycyny sądowej i kryminalistyki otrzymali zgodę na dostęp do terenu lasu katyńskiego, sowieckie władze już podjęły kroki w celu zabezpieczenia miejsca. Na przełomie września 1943 roku, grupa składająca się z naukowców, lekarzy i chirurgów została wysłana na miejsce, jednak ich badania były początkowo ograniczone do analizy zbrodni niemieckich przeciwko obywatelom radzieckim. Nikołaj Burdenko, wybitny neurochirurg i naczelny chirurg Armii Czerwonej, znalazł się wśród nich.

Ekshumacja źródło: Archiwum IPN

Burdenko i jego działania

Burdenko już wcześniej, po wyzwoleniu miasta Orzeł, badał zbrodnie niemieckie przeciwko żołnierzom radzieckim. Był on przekonany, że metoda mordowania radzieckich jeńców była identyczna z tą stosowaną wobec polskich oficerów w Katyniu, co przypisywał jako „niemiecki system”. To przekonanie wpłynęło na to, że Burdenko, mimo swojego naukowego dorobku, stał się narzędziem w rękach stalinowskiego reżimu.

Mimo odnalezienia ponad 1000 ekshumowanych ciał, z których 200 miało podobne rany jak oficerowie zamordowani w Katyniu, Burdenko zignorował pewne niepodważalne dowody, takie jak charakterystyczny sposób związania rąk polskich oficerów.

Jako naukowiec i lekarz, Burdenko zdecydowanie znalazł się w trudnej sytuacji. Jego działania, choć pełne niejasności, były realizowane zgodnie z dyrektywami wyższych władz. Dochodzenie, w znaczący sposób pozbawione obiektywizmu, miało służyć wyłącznie kreowaniu odpowiedniego wizerunku ZSRR na arenie międzynarodowej.

Oddziały NKWD szybko zabezpieczyły i ogrodziły miejsce zbrodni, rozpoczynając prace ziemne pod kierownictwem Wsiewołoda Mierkułowa, który był również zaangażowany w operację rozstrzeliwania polskich oficerów w 1940 roku. W tym czasie głównym celem było usunięcie wszelkich śladów wskazujących na winę NKWD i sfałszowanie dowodów obciążających Niemców.

W czasie prowadzenia dochodzenia, świadkowie, którzy zeznawali przed Niemcami, zostali zidentyfikowani i poddani presji, aby zmienili swoje zeznania. Wielu z nich zmarło w tajemniczych okolicznościach lub wycofało swoje zeznania w latach 90.

Prace prowadzone przez ludzi Mierkułowa stały się fundamentem dla „Informacji o rezultatach dochodzenia wstępnego w tak zwanej sprawie katyńskiej”, która z kolei miała być bazą dla komunikatu przyszłej komisji Burdenki. Ten moment w historii pozostaje przykładem, jak polityka i ideologia mogą zniekształcać prawdę i manipulować faktami, podważając zaufanie do instytucji i zasad, które rządzą naszym światem.

Podstawy Kłamstwa Katyńskiego

Zbrodnia katyńska, mimo upływu lat, pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych i bolesnych momentów w historii XX wieku. Sowiecka wersja wydarzeń, oparta na celowo zmanipulowanych i sfałszowanych „dowodach”, miała na celu zrzucenie winy za masowe egzekucje na Niemców.

Sowieckie władze przedstawiły kilka „dowodów”, mających podważyć faktyczną datę zbrodni katyńskiej. Wśród nich znalazło się 9 przedmiotów rzeczowych z datami późniejszymi niż kwiecień-maj 1940 roku, co miało dowodzić, że ofiary żyły po tej dacie. Metoda ta polegała na podrzucaniu przedmiotów i dokumentów podczas „wstępnego dochodzenia”, co było wyraźnie widoczne na amerykańskich zdjęciach z tego okresu. Odnaleziony dziennik Borisa Mienszagina, rzekomo potwierdzający niemiecką odpowiedzialność za zbrodnię, stał się jednym z kluczowych elementów sowieckiego narzędzia dezinformacji. Bazilewski, zastępca burmistrza, zidentyfikował pismo swojego przełożonego, jednak później, po latach więzienia, kategorycznie zaprzeczył, jakoby był autorem tych notatek. W kontekście tej manipulacji pojawiają się też obozy pracy ON-1,2,3. Ich istnienie zostało wprowadzone do narracji sowieckiej po raz pierwszy w „Informacji…”, a ich rzekome funkcjonowanie miało potwierdzać, że polscy oficerowie żyli i pracowali tam do czasu wkroczenia Niemców. Sowiecka wersja opierała się również na zeznaniach świadków, którzy zostali wybrani lub zmuszeni do potwierdzenia oficjalnej wersji wydarzeń. Wśród nich byli pracownicy daczy NKWD, stacji kolejowej Gniezdowo, mieszkańcy Smoleńska, a także jeńcy wojenni służący w armii niemieckiej.

Pierwsza ekshumacja, fot. Archiwum IPN

Sowiecka machina propagandowa z skrupulatnością i przebiegłością skonstruowała narrację, która przez dziesięciolecia zaciemniała prawdę o zbrodni katyńskiej. Manipulacja dowodami, fałszowanie dokumentów i zmuszanie świadków do zeznań, które miały potwierdzić oficjalną wersję, stanowią przykład, jak daleko może się posunąć reżim w celu ukrycia prawdy. Przez lata, prawda o zbrodni katyńskiej była zniekształcana i ukrywana. Odkrycia i ujawnienia, które miały miejsce w latach 90., odsłoniły pełny obraz manipulacji i kłamstw, jakie zostały użyte do zatuszowania jednego z największych zbrodni wojennych XX wieku. Ostatecznie, prawda o Katyniu wskazuje na konieczność wiecznej czujności wobec prób rewizji i zniekształcania historycznej prawdy.

Najważniejszymi świadkami potwierdzającymi sowiecką wersję zbrodni, iż polskich oficerów zamordowali Niemcy, w sierpniu i wrześniu 1941 r., byli:

  1. stróż daczy NKWD w katyńskim lesie –  Parfion Kisielow
  2. wiceburmistrz Smoleńska z okresu okupacji niemieckiej – Boris Bazilewski
  3. profesor fizyki Smoleńskiego Instytutu Medycznego – Iłłarion Jefimow
  4. naczelnik stacji kolejowej Gniezdowo – Siergiej Iwanow
  5. stróż na stacji kolejowej Gniezdowo – Iwan Sawwatiejew
  6. oraz inne osoby pracownicy daczy NKWD, stacji kolejowej Gniezdowo, mieszkańcy Smoleńska, jeńcy wojenni służący w armii niemieckiej.

Skład Sowiecka Komisja i jej działalność

Komisje Specjalną do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w Lesie Katyńskim jeńców wojennych” powołano 13 stycznia 1944 r. W jej skład weszli:

  • Nikołaj Burdenko jako przewodniczący;
  • Aleksy Nikołajewicz Tołstoj – pisarz, autor powieści takich powieści jak „Droga przez mękę” czy „Iwan Grozny”;
  • metropolita kijowski i halicki Nikołaj;
  • generał dywizji Aleksander Gundorow od 1937 naczelnik Wojskowej Akademii Inżynieryjnej, przewodniczący Komitetu Wszechsłowiańskiego ZSRR;
  • profesor Siergiej Kolesnikow, przewodniczący Komitetu Wykonawczego Rady Towarzystw Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, w latach 1947 – 54 więzień łagrów GUŁAG-u, od 1960 dyrektor Instytutu Chirurgii Naczyniowej
  • Władimir Potiomkin, komisarz ludowy oświaty
  • generał broni Jefim Smirnow, szef Głównego Zarządu Wojskowo-Sanitarnego Armii Czerwonej
  • Rodion Je. Mielnikow, przewodniczący Smoleńskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego partii bolszewickiej.

Po lewej: Mikołaj metropolita kruticki i kołomieński Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, Boris Dorofiejewicz Jaruszewicz , fot. domena publiczna, po środku: Aleksy Nikolajewicz Tolstoj, fot. domena publiczna, po prawej: Nikołaj Burdenko, fot. domena publiczna

W styczniu 1944 roku, kiedy dym wojny nadal unosił się nad zrujnowaną Europą, Związek Radziecki zainicjował jedno z najbardziej kontrowersyjnych dochodzeń w historii, powołując „Komisję Specjalną do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w Lesie Katyńskim jeńców wojennych”. Na czele tej komisji stanął Nikołaj Burdenko, neurochirurg o znaczącej renomie, wspierany przez czołowych przedstawicieli radzieckiego establishmentu.

Cel komisji był jasny: potwierdzenie z góry założonej tezy, że to Niemcy, a nie Sowieci, byli sprawcami masakry w Katyniu. Ostateczne wyniki dochodzenia, chociaż precyzyjnie skonstruowane i pieczołowicie opracowane, nie były niczym więcej niż z góry zaplanowanym kłamstwem, mającym na celu zatuszowanie jednej z najmroczniejszych stron sowieckiej historii wojennej.

Podstawowym narzędziem manipulacji była selektywna prezentacja dowodów i świadków. Sowieci, z niezwykłą precyzją, wyselekcjonowali i dostosowali zeznania, tak aby pasowały do narzuconej narracji. Każdy dowód, który podważał oficjalną wersję, był z góry odrzucany lub zniekształcany, a świadkowie byli „przerabiani” przez NKWD, aby ich relacje wspierały sowiecką wersję wydarzeń.

Nawet niewygodne fakty, takie jak istnienie oficerów Wojska Polskiego aresztowanych w Niemczech, którzy zostali wymienieni między ZSRR a III Rzeszą i później znaleźli się w masowych grobach w Katyniu, zostały pominięte. Sowiecka maszyna propagandowa pracowała pełną parą, zatrzaskując drzwi przed prawdą i zamykając oczy świata na rzeczywistość zbrodni.

Ale co kierowało tym procesem manipulacji? Dlaczego radziecka władza zdecydowała się na tak drastyczne kroki, aby zatuszować swoją rolę w zbrodni katyńskiej? Odpowiedź na to pytanie leży w sercu stalinowskiego reżimu, gdzie prawda była płynna, a faktów można było dostosować do potrzeb politycznych. W świecie, w którym każdy sprzeciw wobec oficjalnej narracji był uważany za akty wrogości, a każde pytanie i wątpliwość były stłumione przez wszechobecny aparat represji.

Członkowie sowieckiej komisji specjalnej w Katyniu, fot. za Thomas Urban, Katyń. Zbrodnia i walka propagandowa wielkich mocarstw, Warszawa 2019

Dla osób, takich jak Burdenko i jego koledzy z komisji, wybór był prosty: albo dostosować się do narzuconej narracji, albo stanąć w obliczu gniewu reżimu, który nie tolerował sprzeciwu. W takim kontekście, manipulacja i kłamstwo stawały się narzędziami przetrwania, a prawda i sprawiedliwość były luksusami, na które nie było miejsce w świecie zdominowanym przez strach i represje.

W rezultacie, zbrodnia katyńska, zamiast zostać wyjaśniona i potępiona, została zaciemniona przez zasłonę kłamstw i manipulacji. Ofiary i ich rodziny pozostały bez prawdy i sprawiedliwości, a świat – zmanipulowany i wprowadzony w błąd – przez dziesięciolecia borykał się z ciemną, zniekształconą wersją wydarzeń, która zataczała swoje kręgi przez zimną wojnę aż do czasów współczesnych, kiedy to prawda w końcu zaczęła wydobywać się spod ciężaru manipulacji i kłamstw.

Konferencja prasowa – zasłona kłamstw

22 stycznia 1944 roku, w głębi radzieckiego terytorium, miała miejsce konferencja prasowa, która miała być wydarzeniem definiującym dla Specjalnej Komisji Burdenki. Zgromadziło się wielu zagranicznych dziennikarzy, wśród nich Cathleen Harryman, córka ambasadora amerykańskiego, świadkowie mogił i procesu ekshumacji, który miał miejsce tuż przed rozpoczęciem konferencji.

Dziennikarze jednak nie byli świadomi zatajonych faktów. Przez trzy miesiące przed konferencją, miejsce zbrodni było pilnie strzeżone przez oddziały NKWD, a członkowie komisji byli od niego odcięci. Ta informacja, ukryta przed światem, była pierwszym z wielu elementów skonstruowanego kłamstwa.

Na konferencji prasowej komisarz ludowy Potiomkin przedstawił zrekonstruowaną, sfałszowaną wersję wydarzeń. Według niego, polscy jeńcy wojenni zostali przysłani do obwodu smoleńskiego w 1939 roku i pracowali tam aż do wybuchu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w 1941 roku. Został również przedstawiony sfałszowany dziennik burmistrza Smoleńska, który miał stanowić „niezbity dowód” na odpowiedzialność Niemców za masakrę.

Konferencja prasowa fot. Archiwum IPN

Jednak prezentacja ta nie przekonała zgromadzonych dziennikarzy. Z wyjątkiem pani Harryman, która była ostoją wiary w słowa komisji, reszta była sceptyczna. Zdawali sobie sprawę, że coś tu nie gra. Czy rzeczywiście chodziło tylko o obciążenie Niemców, czy może istniała druga warstwa kłamstwa, mająca na celu ochronę sowieckiego rządu przed oskarżeniami?

Wątpliwości dziennikarzy były uzasadnione. Zwrócili uwagę na niewłaściwe ubranie ofiar jak na sierpień i wrzesień 1941 roku. Odpowiedzi udzielone przez Potiomkina i Tołstoja były wymijające i nieprzekonujące. Konferencja zamiast rozwiewać wątpliwości, pogłębiła je.

25 stycznia 1944 roku, komisja opublikowała oficjalny komunikat, w którym próbowała naprawić wcześniejsze błędy. Twierdzili teraz, że Niemcy wymordowali jeńców jesienią 1941 roku. Zmiana ta, zamiast przynieść spodziewaną klarowność, rzucała jeszcze większy cień wątpliwości na całe dochodzenie.

Ta konferencja prasowa ujawniła skalę manipulacji i dezinformacji, jakiej dopuścił się Związek Radziecki w sprawie Katynia. Ukazała chłodną kalkulację, z jaką skonstruowano kłamstwo, mające na celu nie tylko zrzucenie odpowiedzialności za zbrodnię na Niemców, ale również ochronę sowieckiego reżimu przed międzynarodowym potępieniem. W tym mrocznym teatrze manipulacji, prawda o Katyniu była kolejną ofiarą, pogrzebaną w mogiłach zbudowanych na kłamstwach i milczeniu.